środa, 25 lutego 2009

MAMOMAMO.

Ściana deszczu za oknem nadawała wieczorowi nieco tajemniczego nastroju. Nic nie zapowiadało tego, że ten jakże słoneczny dzień zakończy się ulewą. Naomi siedziała skulona przy balustradzie i opierała się głową o drewniany filar. Kobieta w słuchawce miała niski, poważny głos. Chwila ciszy przeraziła dziewczynę i wyjąkała :
- a skąd ją Pani miała ?
- znalazłam w autobusie, pod siedzeniem.
- a gdzie jest Mija ?!
- nie wiem, kompletnie nic nie wiem ... znalazłam torebkę, więc dzwonię aby oddać zgubę.
- ta, tylko .. Mija jest na dyskotece, to pewnie pomyłka, po prostu się Pani pomyliła. Do widzenia.
Nao położyła, a raczej rzuciła słuchawkę, by jak najprędzej zapomnieć o całej tej rozmowie, lecz z holu na górze nie zeszła, bo bała się, że spotka na dole jakąś zjawę, albo inną poczwarę. Bała się również, że tej nocy będzie sama. Zamknęła oczy i zasnęła, skulona i okryta jakimś ręcznikiem, który był chyba przeznaczony do prania. W każdym razie to nie było ważne. Ważne było, aby zapomnieć o tym, że się żyje.
***
Poranek był bardzo ponury. Drzewa uginały się pod ciężarem deszczówki na liściach, ptaki zmęczyły sie śpiewaniem, więc zamilkły. Niebo miało przykry odcień granatu.
Omi wstała i zzrzuciła z siebie tę śmierdzącą szmatę, pod którą spała. Nie wiedziała w pierwszym momencie dlaczego spędziła noc na zimnych panelach i to jeszcze w górym holu, obok telefonu, którego słuchawka leżała na drugim końcu pomieszczenia. Instynktownie udała sie do pokoju siostry, nie było jej. Naomi niczym rażona gromem wyciągnęła z kieszeni pomiętej sukienki komórke i wyklikała numer Cindy.
- Cind, chodź do mnie szybko. Boję się samotności ...
***
dziewczyny siedziały, popijając kakao i oglądając jakąś czeską bajkę. było dziwnie. Naomi siedziała w tej swoje żółtej ogrodniczce, którą od wczoraj ma na sobie. Była cała uwalona kefirem, ale nie przeszkadzało jej to. NIECH TYLKO MI WRÓCI, WTEDY JUŻ BĘDZIE NORMALNIE.
- Naomi, wszystko dobrze ?!
- nie.
- więc co ?
- nic.
- chyba jednak coś.
- nie, przecież mówię, że nic.
- chyba nie pzryszłam tu po to, żeby wylegiwać się na twoim łóżku i patrzeć na czeskie kreskówki, których i tak nie rozumiem.
- tak, własnie po to przyszłaś.
- jesteś wstrętna...
- Mija nie wróciła na noc, znaleziono jej torebkę w autobusie ..
- o jacie. idę po popkorn.
- nie mam popkornu.
- a masz kefir ?
- jasne.
Nao przyniosła łyżeczkę i dziewczyny zeskrobywały wpół zachnięty kefir z blatu. Nagle jakieś dziwnie głośne pukanie przerwało ich skupienie.
- kto tam ?
- Adele.
- eeee, nie ma nikogo w domu.
- ty jesteś ..
- ano tak, ja jestem.
Otwarła drzwi i wpuściła nibySiostre. Ad zrobiła dzwiną minę patrząc się na Cind oblizującą łyżkę z białym stwardniętym płynem.
- o, widze ze nie ejstes sama
- nie, nie jestem.
- to ja może pójdę.
- tak idź, i tak nie mam nastroju.
Szczerosc Naomi była bezgraniczna.Trzaśnięcie drzwami i koniec bajki.
- czemu ją wywaliłaś?
- bo ona i tak gadałaby o .... a z resztą i tak nie zrozumiesz.
***
czeskich bajek ciąg dalszy, tym razem przegryzając paluszki. i z nowu jakieś pukanie.
- kogo znowu niesie OO.
Mija, tak to była Mi. cała posiniaczona, nie wiedzieć czemu blada i zmęczona, wyglądała źle.
- jesteś... ; )
- jestem, ale chyba widać, że się kończę ...

- MAMOMAMOMAMO, MIJA JEST !!
- a co, nie było jej ?
- ano, bo przeciez ty jak zwykle nic nie wiesz.
- wrócę dziś później.
- jeszcze później .. ?
- bo wiesz córeczko ... ja nie wiem czy jutro w ogólę tu wrócę ..

---

odcinek zdeczka krótki, ale chyba nie taki zły, chociaż czuję, ze nie bardzo ;p.
kolano nie boli po dzisiejszym kościele.
chciałam na koniec jeszcze ucałować Marteczka, bo go kocham;*.

KOMENTUJTA xD !

2 komentarze:

Komentówać.